Kilka obserwacji z domowego przechowywania baterii w Indonezji

W ciągu ostatniego roku zrealizowaliśmy kilka projektów domowych magazynów akumulatorowych na Jawie, Sulawesi i Sumatrze. Oto, co widzieliśmy i czego się nauczyliśmy po drodze.

Dlaczego klienci faktycznie kupują

Na początku źle to zrozumieliśmy. Sądziliśmy, że klienci chcą, aby baterie pozwalały zaoszczędzić na rachunkach za energię elektryczną lub wykorzystywać więcej energii słonecznej. Po rozmowach z dziesiątkami gospodarstw domowych prawdziwy powód okazał się znacznie prostszy: napięcie jest okropne, a oni po prostu chcą, aby ich urządzenia działały.

W wielu częściach Indonezji napięcie znacznie spada w godzinach szczytu wieczorem – od 19:00 do 22:00. Klimatyzatory wyłączają się automatycznie. Komputery uruchamiają się ponownie. Pompy wodne walczą. To są prawdziwe, codzienne frustracje.

Nasze rozwiązanie jest proste: system akumulatorów o pojemności od 5 do 10 kWh w połączeniu z falownikiem stabilizującym napięcie. Po instalacji najczęstszą opinią klientów jest po prostu “napięcie jest teraz w porządku”. Prawie nikt nie przeprowadza szczegółowej kalkulacji zwrotu.

Zatem głównym czynnikiem nie są tutaj finanse. To rozwiązywanie problemów.

Odległe obszary to inna historia

W jednej wiosce w Sulawesi zrobiliśmy mały projekt. Wcześniej wioska korzystała z generatora diesla, który działał tylko przez kilka godzin dziennie. Rybacy nie mogli przechowywać swojego połowu w lodówce, a ryzyko psucia było duże.

Założyliśmy wspólną wiejską baterię — szafę o mocy 50 kWh, która w ciągu dnia magazynuje energię słoneczną i dostarcza ją w nocy. Każde gospodarstwo domowe otrzymało także podstawowy stabilizator napięcia. Nie był to duży projekt, ale wioska ma teraz prąd 24 godziny na dobę, 7 dni w tygodniu. Rybacy kupili zamrażarki. Zepsucie spadło.

Ten model nie jest dokładnie standardowym miejscem do przechowywania w domu. Bliżej mu do mini-sieci. Jednak w krajach archipelagowych istnieje duży popyt na tego typu produkty i niewiele produktów jest dla nich przeznaczonych.

Instalacja i wsparcie to prawdziwe wyzwania

Najtrudniejszą częścią przechowywania w domu w Indonezji nie jest sam produkt. O tym, jak go zainstalować i jak naprawić, gdy coś się zepsuje.

Klienci mogą mieszkać trzy godziny od najbliższego miasta lub na osobnej wyspie wymagającej promu. Nie możesz wysyłać inżyniera do każdej pojedynczej instalacji. Zatem produkt musi być na tyle prosty, aby lokalny elektryk mógł go zainstalować za pomocą jedynie schematu.

Wstępnie ustawiamy trzy tryby pracy — priorytet napięcia, priorytet zużycia własnego i priorytet rezerwy. Klienci przełączają się między nimi za pomocą jednego przycisku. Oznaczyliśmy kolorami i ukształtowaliśmy wszystkie zaciski, aby można je było połączyć tylko w jeden sposób. Zaplecze zdalnego monitorowania jest proste: lokalny agent wysyła zdjęcie, a my diagnozujemy od naszej strony.

Na kilku głównych wyspach posiadamy również zapasy części zamiennych — wentylatorów, wyświetlaczy, tablic kontrolnych. Zwiększa to koszty zapasów, ale klienci nie czekają tygodniami na naprawy. To powoduje powtarzalność transakcji.

Kilka wstępnych wniosków

Oto co myślimy po roku na tym rynku:

Po pierwsze, rynek przechowywania danych w domu w Indonezji rośnie, ale siła napędowa tego zjawiska jest inna niż w Europie czy USA. Nie chodzi tu o zielone ideały czy oszczędność czasu użytkowania. Jest to podstawowa potrzeba niezawodnego działania urządzeń.

Po drugie, produkty nie muszą być wymyślne. Zbyt wiele funkcji stwarza więcej problemów niż rozwiązuje. Liczy się niezawodna stabilizacja napięcia i przełączanie rezerwowe.

Po trzecie, dystrybucja i obsługa są ważniejsze niż sam produkt. Ktokolwiek pomoże lokalnym elektrykom w wykonywaniu ich pracy i szybko zareaguje na prośby o wsparcie, wygra długą grę.

Ten rynek jest wciąż na wczesnym etapie. Uczymy się w miarę upływu czasu. To na razie tylko kilka przybliżonych obserwacji.


Udział:

Facebooku
Świergot
Pinteresta
LinkedIn
Przewiń do góry